Dieta sokowa - 3 dni z sokami Natura Cold Press.

 Korzystając z deszczowego dnia, zaszywam się dziś pod ciepłym kocykiem z kubkiem ulubionej kawy i opowiem Wam dziś trochę o ostatnich kulinarno-żywieniowych eksperymentach.


Osoby, które śledzą na bieżąco mój Instagram oraz Fanpage na pewno zauważyły, że jakieś czas temu miałam przyjemność testować dietę sokową od Natura Cold Press. Długo się zastanawiałam nad tym wyzwaniem, bo to wcale nie takie proste jakby mogło się wydawać. Po przeanalizowaniu wszystkich wad i zalet, ostatecznie zdecydowałam się podjąć wyzwanie. Przede wszystkim skłoniły mnie do tego sygnały wysyłane przez mój organizm - osłabienie, zmęczenie, uczucie ciężkości, często bóle głowy i worki pod oczami. Ewidentnie mój organizm wołał o pomoc. Po przeanalizowaniu zasad oraz korzyści związanych z detoksem, zdecydowałam się na zestaw Slim Fit. W skład zestawu wchodziło 6 soczków na każdy dzień, czyli łącznie 18 butelek. Soki zostały dostarczone do mnie dzień przed rozpoczęciem kuracji, w specjalnie zabezpieczonych pudełkach. Plan był taki: 3 dni, 6 soków dziennie, każdy mniej więcej co 2-3 godziny. 

Dzień 1

Środa. Jak zwykle dzień zaczęłam o 6:00. Szybkie ogarnięcie, pakowanie i pierwszy sok - Młodość- sok na bazie marchewki, jabłka, cytryny i kurkumy. Pyszny, orzeźwiający, sycący - mój numer 2 :) Po śniadaniu 5,5 km na rowerze i 8 godzin pracy, W tym czasie wpadły kolejne soczki - Siła (burak, pietruszka, acai, cytryna, pomarańcza) na drugie śniadanie, Energia (jabłko, imbir, cytryna, cayenne) na obiad - mój ulubiony sok i Green (jarmuż, seler naciowy, ogórek, jabłko) na podwieczorek. Ten dzień w pracy upłynął mi bardzo szybko, nie czułam głodu i samopoczucie też na plus. Po pracy wróciłam rowerem do domu (kolejne 5,5 km), wypiłam kolejny soczek - Spin doktor (szpinak, ogórek, seler naciowy, imbir, cytryna) i wybrałam się na trening biegowy. Wpadło spokojne, lekkie 10 km. Po bieganiu ostatni sok - Ogrodnik (jabłko, jarmuż, ogórek, pietruszka, imbir, seler korzeniowy). Dodatkowo tego dnia wypiłam jeszcze dwie ziołowe herbatki oraz 1l wody. Podsumowując samopoczucie mogę powiedzieć, że to był naprawdę dobry i aktywny dzień - nie czułam żadnych skutków ubocznych, nie byłam głodna ani zmęczona. Jedyny minus to ogromna senność wieczorem ( ale to pewnie wynika z odstawienia kawy). 


Dzień 2

Dzień rozpoczął się również o 6, jednak tego dnia obudził mnie lekki głód. Przed wyjściem do pracy wypiłam pierwszy soczek i wyruszyłam rowerem do pracy. Niestety tego dnia nie było już tak łatwo. Nie czułam strasznego głodu, jednak zauważyłam, że działam wolniej niż zwykle. Jednak dalej trzymałam się planu, piłam soczki zgodnie z planem, jednak dodatkowo musiałam wspomóc się czarną kawą. Tego dnia zrezygnowałam już z treningu, z aktywności wpadła jedynie przejażdżka rowerowa do pracy (2x5,5 km) i krótki spacer. Dzień zakończyłam z uczuciem pustego żołądka i lekkim osłabieniem.


Dzień 3

Tego dnia organizm od samego rana domagał się już jedzenia. Co prawda soczki bardzo mi smakowały, no ok może z wyjątkiem Spin doktora, ale już nie mogłam się doczekać, aż w końcu będę mogła coś gryźć, kroić, jeść, a nie pić. Dodatkowo miałam coraz mniej siły i czułam się osłabiona. Tego dnia również nie byłam zbyt aktywna - jedynie 2x 5,5 km rowerem do pracy i tyle. Na ten dzień miałam zaplanowaną przebieżkę, jednak czułam, że nic z tego nie będzie. Było ciężko, ale udało się wytrwać do końca. Ostatni dzień zakończyłam Ogrodnikiem i poszłam spać.


PODSUMOWANIE 

Te 3 dni mogę zaliczyć do udanych. Owszem, nie było łatwo, ale pomimo wszystko udało mi się zrealizować całkiem niezłe wyzwanie. Jeśli chodzi o samopoczucie podczas trwania detoksu to najlepiej oceniam dzień 1, a najgorzej chyba dzień drugi - byłam już zmęczona i trochę zniechęcona wizją kolejnego dnia na samych sokach. Przez 2 i 3 dzień detoksu towarzyszył mi lekki ból głowy, ale wynikał on zapewne z oczyszczania organizmu. Mój zapas energii również nie był zbyt duży, ale tutaj nie ma się co dziwić - w końcu nie dostarczałam zbyt dużo kalorii, więc nie ma się co dziwić, że organizm nie miał siły na ciężki treningi. Jednak po zakończeniu detoksu moje samopoczucie było dużo lepsze, miałam więcej energii i lepsze samopoczucie. Jeśli chodzi natomiast o wygląd to tutaj zauważyłam więcej pozytywów ;)  Przede wszystkim udało mi się pozbyć się nadmiaru wody z organizmu , w końcu poczułam się lekko, zniknął wzdęty brzuch, worki pod oczami o opuchnięte dłonie. Udało mi się też pozbyć 3 kg- w tym 1,5 kg trwale ;) 

Detoks może nie miną mi bezboleśnie, jednak nie było, aż tak źle jak mi się wydawało. Wydaje mi się, że na przyszłość lepiej zaplanować oczyszczanie na bardziej spokojny okres - najlepiej na weekend lub urlop. Ja na pewno detoks w niedługiej przyszłości powtórzę - myślę, że warto się troszkę ,,pomęczyć", ponieważ efekty są tego warte :) 

Ktoś stosował detoks sokowy? Podzielicie się swoimi doświadczeniami? 



You Might Also Like

1 komentarze

Flickr Images